Dziś jest piątek, 24.11.2017, imieniny Emmy, Flory
6° / 1018 hPa
Wielkość tekstu:
A A+ A+
Jesteś tutaj: Strona główna » Gimnazjum w Malanowie » Polsko - Ukraińska Wymiana Młodzieży » 2010 "Jak piękna jest twoja ojczyzna - Podole" » Na zielonej Ukrainie...

Na zielonej Ukrainie...

Na zielonej Ukrainie...

Już po raz drugi w ramach programu POLSKO – UKRAIŃSKIEJ WYMIANY MŁODZIEŻY dofinansowanego przez Narodowe Centrum Kultury grupa młodzieży (16) i opiekunów (3) z Gimnazjum w Malanowie wybrała się do Tulczyna na Podolu, aby odwiedzić przyjaciół, którzy byli u nas trzykrotnie i których już raz odwiedziliśmy. Nasz wyjazd był zaplanowany w dniach 20 -31 maja 2010 r. Naszymi towarzyszami podróży byli również uczniowie i nauczyciele z Gimnazjum nr 2 Turku, z Zespołu Szkół w Dobrej, ze Szkoły Podstawowej w Galewie i ze Szkoły Podstawowej w Sarbicach. Wyprawa odbywała się autokarem i busem, tak więc można rzec, że w step szeroki pojechaliśmy silną drużyną, ale nasz wojaż miał zupełnie przyjacielski i pokojowy charakter.

Niestety, początek wyprawy nie był zbyt radosny. W planach mieliśmy zwiedzenie Sandomierza, ale poprzedniego dnia miasto nawiedziła powódź i musieliśmy zrezygnować z naszych planów. W dniu wyjazdu sytuacja skomplikowała się, ponieważ okazało się, że w pobliskich miejscowościach trudno znaleźć miejsce do przejazdu przez Wisłę, ponieważ istnieje zagrożenie powodziowe, wiele mostów jest zagrożonych zniszczeniem, a wiele dróg nieprzejezdnych. Po długich poszukiwaniach wybraliśmy optymalny przejazd i trochę okrężną drogą dojechaliśmy w pobliże granicy, blisko Jarosławca, gdzie w miejscowości Makowiska, w hotelu „Mak” mieliśmy pierwszy nocleg. Jak to zwykle bywa, taki pobyt w hotelu jest jedną z ważnych atrakcji wycieczek, toteż niektórzy nie spieszyli się, aby udać się na spoczynek. Jednak 21 maja wyruszyliśmy w kierunku granicy. Okazało się, że przekroczenie jej to nie taka prosta sprawa- czekanie, kontrola paszportowa, celna, zarówno po polskiej stronie, jak i po ukraińskiej. Trochę poczuliśmy dreszczyk emocji…. Na szczęście przed południem wyruszyliśmy w drogę, która była dosyć długa i męcząca. Mogliśmy jednak stwierdzić, że Ukraina z okien autokaru jest zielona, rozległa, tajemnicza i piękna. Przed północą dotarliśmy do Tulczyna, gdzie czekali na nas nasi gospodarze. Uczniowie szybko poznali się ze swoimi „zastępczymi” rodzicami i udali się do ich domów na spoczynek, a opiekunowie na swoje kwatery.

Następnego dnia miało miejsce oficjalne spotkanie przed Domem Kultury, krótkie występy artystyczne i przemarsz władz i mieszkańców pod Pomnik Chwały, ponieważ Ukraińcy obchodzili rocznicę zakończenia Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, połączoną z dniem pamięci  o zmarłych, który wypada w przeddzień Zielonych Świątek. Tak się złożyło, że w tym roku prawosławne i rzymskokatolickie Zielone Światki wypadały w tym samym czasie.

Młodzież następnie była na uroczystości w Domu Pioniera. Opiekunowie z dyrektorami goszczących ich szkół odwiedzili jedno z miejscowych przedszkoli, poznawali zasady pracy, opieki, nauki i wychowania. Popołudnie dorośli spędzili na zjeździe Towarzystwa Włościańskiego, które skupia miejscowych obywateli zasłużonych dla Tulczyna, zabiegających o jego rozwój, działających dla dobra wspólnego. Przed wieczorem wszyscy byli na przepięknych występach tanecznych i wokalnych, które odbywały się w związku z zakończeniem nauki kolejnego rocznika tancerzy. Występowało kilka grup, w różnych tańcach, wszystkich jednak zachwyciły kolorowe stroje , żywiołowość i perfekcja tancerzy.
     W niedzielę uczestniczyliśmy we Mszy św. w kościele katolickim, nasi uczniowie służyli do mszy i czytaliśmy liturgię. Potem proboszcz - ksiądz Piotr pokazał nam budowę domu parafialnego. Popołudnie było dniem rodzinnym i piknikowym, dzieci ze swoimi rodzinami i dorośli ze swoimi przyjaciółmi zwiedzali miasteczko, wyjeżdżali do innych miejscowości, byli nad rzeką, grilowali, bawili się w kręgielni lub na lodowisku.
      W poniedziałek wszyscy uczestnicy mieli wycieczkę do Humania, do wspaniałego parku Potockich, nazwanego na cześć żony Stanisława Szczęsnego Potockiego – Sofiówka. Czuliśmy się jak w Arkadii, spacerując wśród setek odmian drzew i krzewów, wśród szumiących strumyków, wodospadów i posągów z mitologii. Zawitaliśmy prawie do Hadesu, bo odbyliśmy również przejażdżkę podziemną rzeką…
    Wtorek był dniem oficjalnego powitania w Szkole nr 1 w Tulczynie, która była naszym gospodarzem. Poznaliśmy dyrekcję, część nauczycieli, uczniowie uczestniczyli w lekcjach i poznawali zasady pracy tej placówki. Następnie zwiedzaliśmy imponujący pałac Potockich w Tulczynie, potem na miejscowym cmentarzu zapaliliśmy znicz na grobie poety Stanisława Trembeckiego. Później w szkole muzycznej uczestniczyliśmy w przepięknym koncercie i spotkaliśmy się z konsulem RP z Winnicy- Andrzejem Świderkiem. Po południu uczniowie mieli dyskotekę w szkole.

Środa była dniem „szkolnym”, polscy uczniowie uczestniczyli w różnych lekcjach- geografii, biologii, języka angielskiego, matematyki oraz w specjalnej lekcji mowy ukraińskiej, kiedy poznawaliśmy ukraiński alfabet i niektóre słowa. Stwierdziliśmy, że jest to język nam bliski i porozumiewanie szło nam coraz lepiej. Następnie odbyły się zmagania sportowe, ale drużyny były ukraińsko-polskie i taka tez drużyna odniosła zwycięstwo. Wieczorem odbyło się oficjalne spotkanie z władzami samorządowymi, z lokalną administracją i z władzami oświatowymi. Była okazja do wymiany doświadczeń z pracy i omówienia zasad funkcjonowania systemu administracji czy zarządzania w oświacie.

Czwartek był dniem wizyty w Winnicy, dużym, nowoczesnym mieście, które pełni funkcję stolicy obwodu. Zwiedziliśmy część miasta, złożyliśmy kwiaty pod tablicą, która upamiętnia wizytę w mieście Józefa Piłsudskiego. Jest postacią dobrze tam znaną i cenioną, bo pamięta się jego słowa: „Nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy i wolnej Ukrainy bez wolnej Polski”. Następnym punktem było zwiedzenie „słodkiej” dumy miasta i rejonu- nowoczesnej fabryki słodyczy „Roshen”. Wszyscy mogli po zakończeniu zwiedzania zjeść tyle słodyczy….. ile potrafią. Okazało się jednak, że nie jest to takie proste.
    W Piątek uczestniczyliśmy w uroczystości zakończenia roku szkolnego, czyli w uroczystości ostatniego dzwonka, kiedy to najmłodsi uczniowie wręczają dzwoneczki absolwentom, a ci noszą ich na rękach jako swoich następców. Uroczystość pożegnania to wypusk. Dla nas to bardzo ciekawe, bo nas też czeka pożegnanie naszych gimnazjalistów. Program wizyty tak szybko biegł, że przyszedł czas pakowania się przed wyjazdem i musieliśmy się żegnać.  Była wymiana prezentów, wspólne fotografie, dyplomy i podziękowania. Potem miało być szybkie pakowanie do autobusu, ale uściskom, łzom, pocałunkom nie było końca…. Okazało się, że przyjaźnie zawiązują się szybko, a rozstania są przykre. W końcu z żalem opuściliśmy piękny i gościnny Tulczyn i dotarliśmy w pobliże Lwowa na nocleg w hotelu. 
    Następnego dnia zwiedzaliśmy Lwów. Zaczęliśmy od tak bliskiego Polakom Cmentarza Łyczakowskiego. Odwiedziliśmy groby Marii Konopnickiej, Stanisława Bełzy, Gabrieli Zapolskiej, Artura Grottgera i innych Polaków. Zapaliliśmy również znicz na Cmentarzu Orląt Lwowskich i poznaliśmy trudną historię walk o Lwów. Następnie obejrzeliśmy panoramę miasta ze Wzgórza Zamkowego, byliśmy na starówce, pod pomnikiem Adama Mickiewicza i przepięknym gmachem Opery Lwowskiej.
   Po południu opuściliśmy gościnne i piękne miasto i udaliśmy się do przejścia granicznego. Musieliśmy tam trochę postać, ale udało się w końcu przekroczyć granicę i wieczorem dotarliśmy do hotelu, aby nazajutrz wyruszyć do ukochanego domu.

Nasz wyjazd na Ukrainę, na historyczne Podole, na gościnną ziemię tulczyńską spełnił nasze oczekiwania. Był to pobyt niezwykle kształcący, bo uczniowie mieszkali u ukraińskich rodzin, poznawali ich kulturę, życie codzienne. Mieliśmy bardzo napięty program spotkań i wizyt, ale dzięki temu zobaczyliśmy wiele miejsc, poznaliśmy różnych ludzi, zobaczyliśmy to, co interesuje nas bardzo, czyli ukraiński system oświaty. Spotkaliśmy się z niezwykłą gościnnością i życzliwością ludzi. Zasmakowaliśmy wspaniałej kuchni, posłuchaliśmy muzyki i zobaczyliśmy ukraińskie tańce. Okazało się, że nie ma bariery językowej, świetnie się porozumiewamy i rozumiemy. Zaczęliśmy już chyba mówić pod koniec pobytu z ukraińskim akcentem. Możemy stwierdzić, że taka wizyta spowodowała, że miedzy nami, a stroną ukraińską granica, czyli kordon, nie istnieje…

ZAPRASZAMY DO GALERII


Galeria zdjęć